niedziela, 30 stycznia 2011

Antica dowozi (dowodzi i rządzi :)

Zaczniemy niestandardowo, gdyż wczoraj i dziś Antica na wynos. Siedzimy chorzy w domu, ulotki pobliskich jadłodajni fruwają wokół nas. Wczoraj wygrała Antica (www.antica.waw.pl), i ofertą i smakiem zasłużyła sobie na powtórkę. Oferta? Zamówiwszy danie główne oraz pastę, dowiedziałam się, że druga pasta 40% taniej. No cóż, lenistwo chorego to rzecz straszna, pasta była więc również na kolację :) A dziś - dwie pasty, z czego jedna 40% off.


Smak? Wczorajsze polędwiczki wieprzowe pycha, sosik delikatny, ale głęboki w smaku. Ziemniaczki dobrze opieczone, soczyste (mam wrażenie, że standardem knajpianym są ziemniaczki "opieczone i wysuszone", te odbiegały od niego w przyjemny sposób). Minus za sos do sałaty (trochę zbyt ciągnący gotowym vinegretem) i temperaturę pomidorów w sałacie (prosto z lodówki).
Dzisiaj - Pasta fiorentina. Przyjechała odpowiednio ciepła (w styropianie - wczorajsze danie główne było w plastyku, a pasty w styropianie), akurat do spożycia. Odpowiednia ilość szpinaku, dobrze zmieszanego z serem pleśniowym. Może troszkę mało orzeszków pini, nie dodawały wiele smaku do potrawy. Ale w końcu to towar luksusowy w Polsce, a cena pasty (dzięki Bogu) tego luksusu nie odzwierciedla. Mimo wszystko szkoda, bo to one były przyczyną, dla której wybrałam tę pastę (od czasu lektury "Pod słońcem Toskanii" na słowo "orzeszki pini" leci mi ślinka), i trochę niedosytu pozostało. Duży plus za makaron - nie ma wątpliwości, że nie jest to "makaron ze sklepu" - mięsisty, przepyszny.

Obsługa? Pan przyjeżdżający z Antiki jest zupełnie inny niż Panowie przyjeżdżający z innych knajp. Sprawia bardzo dobre wrażenie, zawsze jest miły i uprzejmy. (Kiedyś zamiast zamówionej pasty i pizzy Pan przywiózł tylko pastę... Aż mi go żal było, tak mu się głupio zrobiło, zaczął dzwonić do kolegów, że mu nie dali, że on zaraz pojedzie, przywiezie...) . Ale jednak... jest jakiś zgrzyt - nie tak wyobrażam sobie dostawcę jedzenia. Pan mógłby być... zaufanym mechanikiem samochodowym? Człowiekiem jeżdżącym z utargiem ze sklepów do banku? Jednym słowem raczej miejsce, gdzie to, CO zrobisz liczy się bardziej, niż JAK przy tym potraktujesz Klienta.A więc rzetelność tak, kontakt wzrokowy - niekoniecznie. Dzisiaj miałam tego bardzo dobry przykład - Pan jedną ręką wyjmując jedzenie z torby drugą podawał mi paragon i ołówek (patrząc przy tym do torby). Trochę się zdziwiłam - mam podpisać odbiór? "To chyba Pański ołówek" "A nie, to dla Pani". Po bliższym przyjrzeniu ołówek okazał się gadgetem promocyjnym restauracji. Fajny gadget. Lubię ołówki. Ale myślę, że ktoś, kto kazał je wręczać Klientom nie przekazał Panu, jak ma to zrobić :)

ANTICA:
  • Polędwiczki wieprzowe w delikatnym sosie z borowików serwowane z opiekanymi ziemniakami i świeżymi sałatami - 39pln
  • Pasta fiorentina (na tagliatelle własnego wyrobu) - świeży szpinak, ser pleśniowy, parmezan, orzeszki pini, bazylia, czosnek

Ogólna ocena - dobra (obniża ja sałata).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz